W dzisiejszych czasach, my, dorośli, wiecznie się dokądś śpieszymy. Załatwiamy ważne sprawy, zakupy, odwiedzamy znajomych, rodzinę. Wszystko w wielkim pośpiechu. Nawet jak mamy urlop, zwykle o wiele za krótki, to też: najpierw pakowanie w biegu, potem podróż – aby szybciej w wymarzone miejsce – a potem na miejscu też gonimy czy to w ramach zwiedzania, czy to w ramach odpoczywania – na plażę, z plaży, do knajpy, z knajpy, w góry – aby na szczyt i z powrotem, żeby zaliczyć kolejną „atrakcję”. Szybko, szybko, bo urlop krótki, a po powrocie trzeba mieć komplet zdjęć z każdego ciekawego miejsca, żeby pokazać współpracownikom, sąsiadom… Niczego nie możemy odpuścić.
My to jakoś znosimy, sami to sobie robimy, więc… musimy. Ale dziecko? Jak widzi to dziecko? Ostatnio błąkając się po sieci trafiłem na interesującego bloga matki dziecka z ADHD. Szczególnie uwiódł mnie wpis Czas dla dziecka z ADHD a zwłaszcza przytoczony tam fragment wiersza. Wiersz ten mnie zainspirował do niniejszego wpisu na moim blogu. Muszę powiedzieć, że problem z oporem dzieci wobec pośpiechu rodziców, może w nieco mniejszym natężeniu, dotyczy chyba wszystkich dzieci. A wiersz Szybko Danuty Wawiłow to po prostu kwintesencja problemu.
Mały fragment:
(…)
Szybko, szybko, bez hałasu!
Szybko, szybko, nie ma czasu!
Na nic nigdy nie ma czasu?
A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
(…)
A jak się chwilkę nad tym zastanowić, to nie jest to tylko problem dzieci. Myślę, że nas, dorosłych, ten problem także dotyka. Tylko my już jesteśmy wytresowani do pośpiechu. Już nie marzymy o tym, o czym marzą dzieci. O sprawach najprostszych. A powinniśmy. Nie tylko marzyć, ale razem z dziećmi wprowadzać te marzenia w życie. Zdecydowanie.



1. 04: Hmm ten blog ADHDowy czasem mi się pokazuje jako blog, a czasem jako strona sprzedażowa poradnika :<. Ale linkiem do konkretnego wpisu można trafić do bloga
.