No i stało się. Poczyniliśmu duże oszczędności rezygnując w tym roku z tenisa (za dużo z tym było zachodu – te dowozy), które postawnosiliśmy zainwestować w odrobinę ruchu na sposób bez wątpienia atrakcyjny i niezależny od pogody. Z taką pewną nieśmiałością, zdecydowaliśmy się na xboksa z kinectem. U znajomych sprawdziliśmy, że to rzeczywiście działa, tzn. dzieci skaczą, biegają w miejscu i gimnastykują się – chętnie i radośnie. Ale czy to zadziała na nasze?
Zadziałało! Zresztą nie tylko na dzieci… Wszyscy wygłupiamy się przed telewizorem rżymy radośnie i śmiejemy jak kto głupi do sera. Czyli przynajmniej pierwszy kontakt jest bardzo pozytywny. No tak, ale z czego rżymy? Z wigibasów graczy oraz ze zdjęć – konsola robi zdjęcie w trakcie gry i można ja potem pooglądać…
A teraz kilka uwag praktycznych, być może przydatnych dla kogoś, kto to czyta i zastanawia się nad tym jaką wersję xboksa wybrać. Długo zastanawialiśmy się, czy kupić wersje z dyskiem, czy bez. 4G pamięci (nibydysku) w wersji bezdyskowej miało w zasadzie wystarczać do grania, zapisywania wyników itd. Dysk miał być potrzebny do Internetu – tak jakoś nie do końca zrozumiale mi to ktoś tłumaczył.
Do Internetu mamy komputery, ale jednak zdecydowalismy się na wersję z dyskiem. I to było bardzo dobre posunięcie.
Kupiony zestaw zawierał konsolę, kinect (detektor ruchu niezbędny do gier wymagających realnej gimnastyki – to on sprawił, że ta zabawka nas zainteresowała, bez niego jest to tylko konsola do gier, przy których siedzi się gapiąc w telewizor) i jedną grę (kilka rodzajów aktywności, bardzo fajne – Kinect Adventures).
Odpalenia urządzenia zajęło nam nieco czasu, bo od razu chcieliśmy podłączyć się do Internetu – okazało się to niezbędne, bo zestaw nie zawierał sterowników do kinecta i od razu chciał je pobrać z sieci. Przy okazji upgrade systemu, kilka restartów – z godzinka zabawy jak z nowym komputerem… Urządzenie kazało nam założyć kontro z usłudze xboxlive obiecując konto Gold na miesiąc za darmo. Oczywiście wzieliśmy. Mimo, że ilość danych wprowadzanych była koszmarna (zarejestrowaliśmy syna, ale żeby go aktywować musiał się zarejestrować i rodzic jako opiekun, a rejestracja rodzica wymagała podania danych karty kredytowej (podobno tylko w celu weryfikacji pełnoletności, mam nadzieję, że tak to się skończy…)), to było warto – dostaliśmy dostęp do bioblioteki zapowiedzi nowych gier i wersji demo różnych gier (oczywiście z możliwością zakupu przez sieć, być może z samego xboksa – na razie nie sprawdzaliśmy). I tu się okazało, po co tak na prawdę nam ten dysk. Ściągamy demo za demem i mamy to wszystko pod ręką. Bez dysku to by się nie udało, mielibyśmy jedną grę aż do czasu kupienia kolejnej (drogo, oj drogo).
Dema jak na razie nam wystarczają. I sciągają się ciągle nowe
. Zabawa jest bardzo fajna.
Ważna rzecz to miejsce. Przed telewizorem potrzeba około 3 na 3 metry miejsca. Lepiej - 4 szerokości i 4-5 długości. Niestety to nie jest zabawka na małe metraże. No ale to chyba logiczne – miejsce jest niezbędne, żeby trochę poskakać, pomachać rękami i to czasem we dwie osoby na raz i nie poobijać ścian i siebie nawzajem. Myślę, że warto wywalić komodę, kanapę i kilka szaf
.
I ostatnie już sprawa o jakiej chcę napisać. Gdzie i jak drogo? Szukaliśmy na allegro, szukaliśmy w guglach i w końcu kupilismy w Euro RTVAGD (jak widać na załączonym pierwszym obrazku). Okazało się, że cena tu oferowana była bardzo zbliżona do allegrowych, a przynajmniej wyszliśmy ze sklepu z pudełkiem – od ręki, bez czekania i zastanawiania się czy i kiedy przyjdzie zakup. Cena generlanie dość wysoka – 1400 bez złotówki, ale tenis to był bardzo drogi sport. A raczej rozrywka. I to dla jednej osoby. Teraz mamy dla wielu
. Tenisa zresztą też – w grze Kinect Sports (DEMO of kors)…